Archive for the ‘ekologia głęboka’ Category

J.Ś. XVII Karmapa: Buddyzm ekologiczny – na ścieżce współczucia i pustki (fragmenty))

(….) Przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi jest większa niż kiedykolwiek przedtem:  wygląda na to, że orędownicy wzrostu gospodarczego zapomnieli o biednych, aby przynieść korzyść bogatym. Ponadto w wielu biedniejszych częściach świata jest największa różnorodność biologiczna, a stopień degradacji środowiska najwyższy.  Czy obecny model rozwoju gospodarczego jest w stanie ochronić i odnowić nasze cenne zasoby naturalne?  Czy możemy  pożyczyć zasoby naturalne, a następnie zwrócić je następnym pokoleniom?  Jeśli nie, znaczy to, ze okradamy Ziemię z jej bogactw, nazywając to rozwojem gospodarczym.

Współczesna gospodarka wydaje się być płodnym  drzewem ogromnego bogactwa. Podziwiamy mnogość jej gałęzi i lśniące zielone liście i sądzimy, że jest najlepszym drzewem na świecie.  Lecz patrzymy tylko na jego górną połowę, ponieważ dolna połowa znajduje się pod ziemią. Gdybyśmy spojrzeli pod powierzchnię, moglibyśmy odkryć, że korzenie drzewa umierają na skutek znęcania się nad nim  i zaniedbania.  To tylko kwestia czasu, zanim obumierać zacznie górna część drzewa. Udzielanie pomocy  gałęziom i liściom to rozwiązanie jedynie tymczasowe; dopóki nie zapewnimy zdrowia korzeniom, nie możemy zagwarantować go całemu drzewu. Z tego powodu bardzo podoba mi się koncepcja zrównoważonego rozwoju, zdefiniowana przez Światową Komisję ds. Środowiska i Rozwoju, jako „zaspakajanie potrzeb obecnego pokolenia bez narażania na szwank zdolności  przyszłych pokoleń do zaspokajania ich własnych potrzeb.” Ostatecznie, jeśli doktryna reinkarnacji okaże się prawdziwa – to my jesteśmy przyszłym pokoleniem. (….)

Jedyną rzeczą, która może nas – istoty ludzkie uratować, jest współczucie dla innych –  ludzi,  wszystkich gatunków zwierząt, drzew i innych roślin, oraz dla samej Ziemi. Większość ludzi troszczy  się przede wszystkim o swoją pracę, majątek, zdrowie lub rodzinę. W życiu codziennym prawdopodobnie czują oni, że są ważniejsze rzeczy, o które należy się martwić, niż wpływ naszych działań na środowisko. Poświęcenie uwagi tej kwestii oznaczałoby konieczność podjęcia niewygodnych wyborów i zmian w życiu.  Ja również zbytnio się od nich nie różnię.  Chociaż myślałem od wielu lat o tym, by zostać wegetarianinem, stałem się nim całkowicie dopiero kilka lat temu. Ktoś pokazał mi krótki film dokumentalny pokazujący cierpienie zwierząt przed i podczas aktu zabijania. Oglądając go mogłem poczuć ból doświadczany przez zwierzęta. Nagle uświadomiłem sobie, że te istoty cierpią tak straszliwe katusze tylko po to bym mógł zaspokoić swoje zakorzenione przyzwyczajenia. Jedzenie mięsa stało się dla mnie w tym momencie nie do przyjęcia, więc przestałem.

Pytanie brzmi, kiedy taki moment „nie do przyjęcia” przydarzy się nam wszystkim? Czy pozwolimy na podniesienie  się poziomu morza  tak, że  zakryje ono   wyspy na Pacyfiku, i zredukowanie Himalajów do nagich skał?  Czy pozwolimy na wymarcie zdumiewających gatunków fauny i flory, tak, że dla przyszłych pokoleń staną się jedynie historią z odległej przeszłości.  Czy wspaniałe kwitnące lasy powinny zamienić się w pola uprawne po to, by zaspokoić nasze nienasycone potrzeby? Czy mamy żyć z powiększającymi się  nieustannie  górami śmieci, ponieważ nie jesteśmy w stanie poradzić sobie ze skutkami konsumpcjonizmu? (….)

Fragment eseju  J.Ś.XVII Karmapy: Walking the Path of Environmental Buddhism through Compassion and Emptiness opublikowanego po raz pierwszy w grudniu 2011 roku w piśmieConservation Biology.

 Tłumaczenie robocze

źródło: http://www.ecobuddhism.org/wisdom/interviews/hhk2011 

Wkrótce tłumaczenie całości na stronie: http://ekobuddyzm.pl/

Ajarn Sulak Sivaraksa: Róbcie co w waszej mocy, lecz nie oczekujcie zwycięstwa

Wywiad z tajlandzkim mnichem buddyjskim i działaczem społecznym i ekologicznym, współzałożycielem International Network of Engaged Buddhism i Buddhist Peace Fellowship, Ajarnem Sulakiem Sivaraksą. Polecam!

Ecobuddhism: W swojej książce “Mądrość ekorozwoju” (Wisdom Of Sustainability), opisujesz konsumpcjonizm, jako “demoniczną religię”. Konsumpcjonizm jest jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za kryzys klimatyczny. Jak i dlaczego, z buddyjskiego punktu widzenia można go opisać, jako demoniczną religię?

Sulak Sivaraksa: Z buddyjskiego punktu widzenia trzema podstawowymi przyczynami cierpienia są: chciwość, nienawiść i iluzja. Konsumpcjonizm zachęca do chciwości. Globalna społeczność jest obecnie zdominowana przez chciwość, poprzez reklamę w mediach, a także ponieważ ponadnarodowe korporacje przejęły władzę. Jest to powiązane z nienawiścią i przemocą. Przemoc jest ogólnie rzecz biorąc kontrolowana przez polityków, lecz coraz więcej polityków jest sterowanych przez ponadnarodowe korporacje. Tak więc chciwość sprawuje teraz kontrolę nad nienawiścią.

Chciwość i nienawiść idą ze sobą w parze. Ludzie chcą więcej i więcej, i jeśli nie mogą tego zdobyć – wybucha przemoc. Lecz u podstawy tego wszystkiego kryje się iluzja. Ludzie w gruncie rzeczy nie mają pojęcia kim właściwie są – dążą do osiągnięcia większej władzy, pieniędzy i luksusu, czegokolwiek. To są trzy podstawowe przyczyny naszego cierpienia.

Sądzę, że my – buddyści nie powinniśmy jedynie o tym nauczać. Powinniśmy wprowadzać to w życie. To z tego powodu ciągle powtarzam, ze konsumpcjonizm jest wyrazem chciwości. Większość rządów – nawet demokratycznych, nie mówiąc już o dyktaturach – promuje nienawiść. Lecz patrząc głębiej, jest to po prostu ułuda. Ułuda jest bezpośrednio związana z głównym nurtem edukacji, która uczy ludzi jak być sprytnym oraz upowszechnia chciwość i nienawiść. Szkolnictwo głównego nurtu nigdy nie uczy ludzi, w jaki sposób mogliby dowiedzieć się kim są. Nie uczy prawidłowego oddychania – podstawą jest zawsze “Cogito ergo sum” – myślenie jednowymiarowe.

Gdyby ludzi uczono prawidłowego oddychania, moglibyśmy stawić czoła chciwości, nienawiści i iluzji. To z tego właśnie powodu Jego Świątobliwość Dalajlama jest tak ważnym przykładem. Jest zwykłym mnichem, który wstaje każdego ranka oddychając we właściwy sposób. Można zobaczyć jak promieniuje jego mądrość i współczucie. Jednocześnie zdaje on sobie sprawę z tego, że to nie wystarczy. Stanowi dobrą podstawę, lecz musimy się także uczyć od współczesnej nauki, i połączyć ją z mądrością i współczuciem. Naukowe know-how pozbawione prawidłowego oddychania, mądrości i współczucia staje się sługą ponadnarodowych korporacji i rządów. Musimy się teraz zjednoczyć, aby zmienić samych siebie – a także zmienić ten świat.

więcej:  Ajarn Sulak Sivaraksa: Róbcie co w waszej mocy, lecz nie oczekujcie zwycięstwa | Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny.

Puszcza Białowieska: Stanowisko prof. Tomasza Wesołowskiego z Pracowni Biologii Lasu Uniw. Wrocławskiego

Poniżej fragmenty stanowiska wysłanego do redakcji „Polityki” w związku z artykułem opublikowanym w tygodniku, prezentującym tezę, zapisaną na okładce – „Białowieża: trzeba ciąć”. Całość ukaże się prawdopodobnie w kolejnym numerze tygodnika.

W najnowszej „Polityce” 49/11 ukazał się artykuł dra Jana Łukaszewicza z Instytutu Badawczego Leśnictwa „Zapuszczona puszcza”. Autor stawia w tekście dwie tezy: 1)  kontynuacja gospodarki leśnej wyrębów jest konieczna dla istnienia Puszczy Białowieskiej, 2) „różnej maści ekolodzy” włączając w to ministrów środowiska przeszkadzają leśnikom w pracy wyrębach, skutkiem czego puszcza ginie. Tezy te podkreśla hasło na okładce numeru: „Białowieża: trzeba ciąć”. Czy rzeczywiście trzeba? Dr Łukaszewicz twierdzi, że działalność człowieka, a dokładnie leśnika jest konieczna dla istnienia lasu, gdy z niej zrezygnować – las ginie. Problem jedynie w tym, że gospodarka leśna w formie takiej jak opisana w artykule pojawiła się nie więcej niż 300 lat temu i jest praktykowana tylko w niektórych rejonach świata głównie Europa i USA. Jak zatem wytłumaczyć istnienie lasów na tych obszarach Ziemi, na których nikt nie gospodarował, np. w Amazonii. Skąd się wzięła tajga syberyjska? Jak lasy mogły powstać już 385 milionów lat temu i przetrwać na Ziemi po dzień dzisiejszy bez ciągłej troski leśników?

więcej:  Puszcza Białowieska: Stanowisko prof. Tomasza Wesołowskiego z Pracowni Biologii Lasu Uniw. Wrocławskiego – puszcza-bialowieska.blogspot.com

Roshi Robert Aitken: Z Refleksji

Wielki amerykański mistrz Zen Robert Aitken był spadkobiercą Dharmy Roshiego Yamady Kouna, Opata Sanbo Kyodan  w Kamakurze. W 1941 roku został schwytany przez żołnierzy japońskich na wyspie Guam, a następnie internowany w Japonii na czas trwania Drugiej Wojny Światowej. W obozie został wprowadzony do buddyzmu Zen przez brytyjskiego uczonego i znawcę Haiku, R.H. Blytha. Po wojnie praktykował Zen w Japonii pod kierunkiem Roshiego Soena Yasutaniego Haku’una i Roshiego Yamady Kouna. W 1974 roku otrzymał pozwolenie na nauczanie, a w 1985 pełny przekaz od Roshiego Yamady. Roshi Aitken był autorem ponad dziesięciu książek na temat buddyzmu Zen. W 1959 roku w Honolulu  założył wraz żoną stowarzyszenie buddyjskie Diamentowa Sanga. Obecnie należy do niej wiele ośrodków buddyjskich w Europie, Ameryce Północnej i Południowej oraz Australii i Oceanii. Roshi Aitken był współzałożycielem Buddhist Peace Fellowship i w swoich pracach odzwierciedlał przekonanie, że buddyści powinni wykorzystywać swoje doświadczenie medytacyjne w pracy społecznej.  Roshi zmarł  w Honolulu 5-tego sierpnia 2010 roku w wieku dziewięćdziesięciu trzech lat.

z Refleksji

(Morning Star, 2003)

Miałem ostatnio przyjemność spotkania z Joanną Macy – Joanna mówi, że żyjemy w świecie, który może zginąć. Już  umierają całe gatunki i systemy podtrzymujące życie, a  ogromne ubóstwo, głód, ucisk, choroby i konflikty nękają coraz większą część istot zamieszkujących nasza planetę. Możemy temu zapobiec, jednakże mamy tendencję do działania tak, jakbyśmy nie wierzyli temu co się dzieje. Pyta ona, “W jaki sposób możemy być po prostu obecni – świadomi tego co się dzieje i pozwolić, by stało się to dla nas realne? Czeka nas wielka przygoda; czym jest to co pozbawia nas woli, kreatywności i  solidarności?”

Joanna uważa, ze wielu ludzi (szczególnie tych, których pociągają wschodnie ścieżki) rozwinęło poglądy na temat duchowości, które utrudniają im uświadomienie sobie własnej mocy do zainicjowania zmian. Wśród tych “duchowych pułapek”, które uniemożliwiają podjęcie współczującego działania wymienić można następujące poglądy:

  1. Zjawiskowy świat istot nie jest realny. Z takiej perspektywy ból innych i wynikające z niego nasze zobowiązania, wydają się mniej rzeczywiste niż przyjemność lub poczucie wyższości, jakich jesteśmy w stanie doświadczyć przekraczając je.
  2. Przyczyną jakiegokolwiek bólu, którego możemy doświadczyć postrzegając świat, jest nasze własne pożądanie i przywiązanie. Z tej perspektywy najlepszym sposobem  na radzenie sobie z cierpieniem staje się nieprzywiązywanie się do losu wszystkich istot, nie zaś po prostu brak przywiązania do problemów ego.
  3. Przez cały czas unilateralnie tworzymy nasz świat poprzez nasze własne subiektywne myśli.  Konfrontacja uważana jest za negatywne myślenie, akceptacja jest pozytywna. Dochodzi się do wniosku, że przeciwstawiając się niesprawiedliwości i zagrożeniom, tworzymy jedynie więcej konfliktów i niezrozumienia.
  4. Rezultatem tego jest przekonanie, że świat już jest doskonały, jeśli tylko postrzegamy go w sposób duchowy. Czujemy się tak spokojni, że wydaje się nam, iż  świat uspokoi się sam z siebie i nie ma potrzeby naszego działania.

Jest to jaskrawy przykład błędnych poglądów. Nasza odpowiedzialność i konieczność działania są oczywiste.

Myśląc o przyszłości

[The Morning Star 2003]

Wielkie korporacje, wspierane przez potężne instytucje finansowe, bezlitośnie niszczą naturalne siedliska ludzkie i siedliska tysięcy innych gatunków….Międzynarodowe konsorcja sprawują władzę absolutną nad wszystkimi innymi organami politycznego zwierzchnictwa.   Prezydenci , parlamenty  i ONZ przekazują  władzę decyzyjną  i nadzór, umożliwiając bezimiennym i pozostającym poza jakąkolwiek kontrolą korporacjom plądrowanie zasobów i grabież całych gospodarek.

Ludzie dobrej woli na całym świecie popadają w rozpacz z powodu takiego rozwoju procesów politycznych. Dawny entuzjazm związany z udziałem w wyborach drastycznie osłabł. W Stanach Zjednoczonych mniej niż 50% uprawnionych  oddaje swój głos.  Stało się jasne, że partie polityczne są nieskuteczne  i konieczne jest znalezienie innych praktycznych rozwiązań. Możemy rozpocząć to zadanie od spotkań w grupach nieformalnych wewnątrz naszych większych Sang, w celu przyjrzenia się kwestiom politycznym i gospodarczym z perspektywy buddyjskiej. Stanie się wówczas oczywiste, że tradycyjne nauki o współzależności poddają w wątpliwość  racjonalność gromadzenia bogactwa i systemu rządzenia opartego na strukturze hierarchicznej. Co, w takim razie, możemy zrobić?

Na pewno  możemy coś zrobić. Nasza praktyka Brahma Vihara (czterech Duchowych Cnót) – dobroci, współczucia, dobrej woli i bezstronności byłaby zupełnie bez znaczenia, gdybyśmy wyłączyli z naszej formalnej Sangi ludzi, zwierzęta i rośliny. Nic w naszych naukach nie upoważnia nas do pozostawania sektą, która ignoruje świat. Nie chodzi nam o to, żeby samemu ocaleć. Wprost przeciwne,  jest jasne, że jesteśmy w  tym wraz ze wszystkimi istotami.

Z pewnością nadszedł czas, kiedy musimy  otwarcie zabrać głos jako buddyści, wyrażając niezachwiany pogląd o harmonii jako Tao. Uważam również, że nadszedł czas, abyśmy zaoferowali naszą pomoc. Możemy sami zaangażować się w programy i działania na rzecz ochrony socjalnej  i ekologicznej, których do tej pory bezskutecznie domagaliśmy się od władz. Byłby to Buddyzm zaangażowany – Sanga  stanie się wówczas  czymś więcej,  niż  jedynie uniwersalną metafizyczną wspólnotą podobną  w formie do innych odmian konwencjonalnego społeczeństwa….Co więcej,  ta większa Sanga nie będzie Sangą jedynie buddyjską. Jeśli rozejrzymy się dokoła, zobaczymy, że już trwa  eklektyczna religijna rewolucja – możemy użyczyć jej naszego wsparcia.

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

więcej: www.ekobuddyzm.pl

źródło: www.ecobuddhism.org

Ziemia żywym organizmem? – Informacje Naukowe – Re.pl

Według brytyjskiego biochemika Jamesa Lovelocka Ziemia jest niezwykłym organizmem, który sam się reguluje i sam podtrzymuje. Cała materia ożywiona działa dla utrzymania naturalnego środowiska jako całości. Mimo zanieczyszczania środowiska przez człowieka, burzenia przez niego naturalnej równowagi i powodowania ginięcia tysięcy gatunków, Gaja przetrwa to zagrożenie, chociaż sam gatunek ludzki może nie przetrwać nierównowagi, którą sam wywołuje. Starożytni Grecy i inne dawne cywilizacje były w pełni świadome, że nasza pomyślność zależy od sposobu traktowania Ziemi. Gaja wynagrodzi w dwójnasób dobre traktowanie, ale też w takim samym stopniu odwzajemni popełniony na niej gwałt.

więcej:  Ziemia żywym organizmem? – Informacje Naukowe – Re.pl.

Buddyjska Deklaracja w Sprawie Zmian Klimatu – Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny

Zamieszczona poniżej deklaracja przedstawia wyjątkowy, duchowy pogląd na  zmiany klimatu i mówi o spoczywającej na nas odpowiedzialności za natychmiastowe zajęcie się tym problemem. Powstała z tekstów napisanych przez ponad dwudziestu nauczycieli buddyjskich i opublikowanych w książce “Buddyjska odpowiedź na zagrożenie zmianami klimatu”. (A Buddhist Response to the Climate Emergency). Deklaracja “Czas na Działanie Jest TERAZ” (The Time to Act is Now) została napisana przez nauczyciela Zen dr.Davida Tetsuun Loya i  nauczyciela Theravady Czcigodnego Bhikszu Bodhi, z pomocą naukową doktora Johna Stanleya i jest ogólno-buddyjskim oświadczeniem w sprawie zmian klimatu.

Pierwszą osoba, która podpisała się pod tą deklaracją był Jego Świątobliwość Dalajlama. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych członków międzynarodowej społeczności buddyjskiej do zapoznania się z tym dokumentem i wyrażenie swojego poparcia poprzez złożenie podpisu na końcu tej strony.


Czas na działanie jest Teraz

Buddyjska Deklaracja w sprawie Zmian Klimatu

Żyjemy obecnie w czasach wielkiego kryzysu, stojąc w obliczu najpoważniejszego wyzwania w dotychczasowej historii ludzkości: ekologicznych konsekwencji naszej własnej zbiorowej karmy. Opinia naukowców jest druzgocąca: ludzka aktywność powoduje katastrofę ekologiczną na skalę planetarną. Zwłaszcza globalne ocieplenie następuje o wiele szybciej niż to poprzednio przewidywano, w szczególnie oczywisty sposób na Biegunie Północnym. Przez setki tysięcy lat Ocean Arktyczny pokryty był lodem o powierzchni równej Australii, lecz teraz lód ten gwałtownie topnieje. W roku 2007 Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (the Intergovernmental Panel on Climate Change –  w skrócie: IPCC) przewidywał, że letnia pokrywa lodowa w Arktyce może zniknąć do roku 2100. W tej chwili jest oczywiste, że może się to stać w przeciągu dekady lub dwóch. Pokrywa lodowa na Grenlandii również topi się szybciej niż przewidywano. Poziom morza podniesie się w tym stuleciu, co najmniej o jeden metr – wystarczająco dużo, by zalać wiele położonych na wybrzeżu miast i niezwykle ważnych obszarów uprawy ryżu, takich jak Delta Mekongu w Wietnamie.

Lodowce na całym świecie szybko się zmniejszają. Jeśli obecne strategie gospodarcze będą kontynuowane, lodowce na Płaskowyżu Tybetańskim, będące źródłem wielkich rzek, które dostarczają wodę miliardom mieszkańców Azji, znikną prawdopodobnie do połowy obecnego wieku. Poważne powodzie i złe zbiory już dotykają Australię i Północne Chiny. Główne raporty –  z IPCC, ONZ, Unii Europejskiej, Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów, zgadzają się co do tego, że bez wspólnej zmiany kierunku, zmniejszające się zapasy wody, pożywienia i innych zasobów mogą stać się przyczyną głodu, wojen i masowej migracji przed połową wieku, zdaniem głównego doradcy naukowego rządu Wielkiej Brytanii może to nastąpić już około roku 2030.

Globalne ocieplenie odgrywa ważną rolę w innych kryzysach ekologicznych, włączając w to stratę wielu gatunków roślin i zwierząt, które dzielą tę ziemię z nami. Zgodnie z raportami oceanologów, dwutlenek węgla powstający w wyniku spalania paliw kopalnych pochłaniany jest przez oceany, zwiększając ich kwasowość o około 30%. Zakwaszanie zakłóca wapnienie muszli i raf koralowych, jak również zagraża rozwojowi planktonu, początku łańcucha pokarmowego dla większości morskich form życia.

Wybitni biologowie i raporty ONZ zgadzają się co do tego że “business-as-usual” doprowadzi do wyginięcia połowy wszystkich gatunków na Ziemi w przeciągu obecnego stulecia. Łamiemy wspólnie pierwsze wskazanie –  “nie krzywdzić czujących istot” –  na największą możliwą skalę. I nie jesteśmy przewidzieć biologicznych konsekwencji dla ludzkiego życia, wyginięcia tak wielu gatunków, które w niewidoczny sposób przyczyniają się do naszego dobrostanu.

Wielu naukowców uważa, że przetrwanie ludzkiej cywilizacji jest zagrożone. Znaleźliśmy się w krytycznym punkcie naszej biologicznej i społecznej ewolucji. Nigdy dotąd w dotychczasowej historii ludzkości nie było równie pilnej potrzeby zastosowania zasobów buddyzmu w pracy dla dobra wszystkich żyjących istot. Cztery szlachetne prawdy stanowią podstawę dla diagnozy naszej obecnej sytuacji i sformułowania odpowiednich wytycznych –   ponieważ przyczyny zagrożeń i katastrof, którym musimy stawić czoła, ostatecznie mają swój początek w ludzkim umyśle, musimy dokonać dogłębnych zmian w naszych umysłach. Jeśli osobiste cierpienie jest rezultatem pożądania i ignorancji, działania trzech trucizn: chciwości, niechęci i iluzji – to samo odnosi się do cierpienia, które dotyka nas na skalę zbiorową. Kryzys ekologiczny jest po prostu większą wersją odwiecznego ludzkiego problemu. Zarówno jako indywidualne jednostki, jak i cały gatunek, cierpimy z powodu poczucia ja, które czuje się oddzielone zarówno od innych ludzi, jak i od samej Ziemi. Jak powiedział Thich Nhat Hanh, “Jesteśmy tutaj po to, by obudzić się z iluzji naszej oddzielności.” Potrzebujemy przebudzić się i uświadomić sobie, że Ziemia jest zarówno naszą matką, jak i naszym domem –  i w tym przypadku łącząca nas z nią pępowina nie może zostać odcięta. Ponieważ jesteśmy jej częścią, kiedy Ziemia jest chora, my również jesteśmy chorzy.

Nasze obecne relacje gospodarcze i technologiczne z resztą biosfery są niezrównoważone. Aby przetrwać czekające nas zmiany, musimy zmienić swój styl życia i oczekiwania. Wymaga to wypracowania nowych nawyków i nowego systemu wartości. Buddyjski pogląd, że całościowe zdrowie jednostek i społeczeństwa zależy od poczucia wewnętrznej satysfakcji, nie zaś jedynie od wskaźników gospodarczych, pomaga nam określić, jakie zmiany na poziomie osobistym i społecznym musimy poczynić.

Jako jednostki, powinniśmy postępować w sposób zwiększający świadomość ekologiczną w codziennym życiu i zmniejszać “ślad”,  jaki zostawiamy w środowisku w postaci gazów cieplarnianych. Ci z nas, którzy mieszkają w krajach zaawansowanych technologicznie, powinni wyposażyć odpowiednio i ocieplić swoje mieszkania i miejsca pracy w celu oszczędności energii; używać energooszczędnych żarówek elektrycznych i urządzeń domowych, jeździć samochodami, które zużywają tak mało paliwa, jak to tylko możliwe, i ograniczyć spożycie mięsa na rzecz zdrowej, przyjaznej środowisku diety opartej na produktach roślinnych.

Działania na poziomie osobistym nie wystarczą do zapobieżenia katastrofie, do której zmierzamy. Musimy również poczynić zmiany instytucjonalne, zarówno technologiczne, jak i gospodarcze. Konieczne jest, tak szybko jak to tylko możliwe, przestawienie naszych systemów energetycznych z paliw kopalnych na odnawialne źródła energii, które są nieograniczone i korzystne dla środowiska. Szczególnie ważne jest zatrzymanie budowy nowych kopalni węgla, ponieważ jest on najbardziej zanieczyszczającym i niebezpiecznym źródłem dwutlenku węgla w atmosferze. Mądrze wykorzystywana energia wiatru, słoneczna, pływów morskich i energia geotermiczna może nam dostarczyć wystarczającą ilość energii elektrycznej, nie niszcząc przy tym biosfery. Ponieważ do 25% światowej emisji dwutlenku węgla jest wynikiem deforestacji, musimy powstrzymać i odwrócić degradację lasów, szczególnie niezwykle ważnej strefy lasów tropikalnych, w których żyje najwięcej gatunków roślin i zwierząt.

Ostatnio stało się całkiem oczywiste, że konieczne są również zmiany w strukturze naszego systemu gospodarczego. Globalne ocieplenie jest ściśle związane z gigantyczną ilością energii pochłanianą przez przemysł w celu zapewnienia poziomów konsumpcji, których wielu z nas nauczyło się oczekiwać. Z perspektywy buddyjskiej, zdrowa i zrównoważona gospodarka powinna kierować się zasadą “wystarczającej ilości”: kluczem do szczęścia jest zadowolenie, nie zaś zwiększająca się bez końca obfitość dóbr. Przymus konsumowania więcej i więcej jest wyrazem żądzy, która według Buddy jest korzeniem cierpienia.

Zamiast gospodarki, w której najważniejszy jest zysk i która, aby uniknąć załamania, potrzebuje ciągłego wzrostu, jest nam potrzebna gospodarka zapewniająca każdemu satysfakcjonujący standard życia, pozwalając  jednocześnie na pełny rozwój naszego (również duchowego) potencjału w harmonii z biosferą,  która stwarza warunki do życia i żywi wszystkie istoty, włączając w to przyszłe pokolenia. Jeśli przywódcy polityczni nie będą w stanie zrozumieć powagi sytuacji, lub nie będą chcieli postawić długoterminowego dobra ludzkości ponad krótkotrwałymi zyskami korporacji paliwowych, mogą być potrzebne długotrwałe kampanie obywatelskiego sprzeciwu.

Doktor James Hansen i inni klimatolodzy określili niedawno dokładnie cele, które muszą zostać zrealizowane, aby powstrzymać globalne ocieplenie przed osiągnięciem katastrofalnego “punktu krytycznego”. Aby ludzka cywilizacja nie naruszała równowagi ekologicznej, poziom dwutlenku węgla w atmosferze nie może być wyższy niż 350 cząsteczek na milion (ppm). Cel ten (osiągnięcie poziomu stężenia dwutlenku węgla w atmosferze poniżej wspomnianego krytycznego poziomu) został zaaprobowany przez Dalajlamę i innych laureatów Nagrody Nobla oraz wybitnych naukowców. Nasza obecna sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ obecny poziom wynosi już 387 ppm, i każdego roku wzrasta o 2 ppm. Musimy nie tylko zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych, lecz także usunąć duże ich ilości już znajdujące się w atmosferze.

Jako sygnatariusze tej deklaracji będącej wyrazem zasad religii buddyjskiej uznajemy, że zmiana klimatu stanowi niecierpiące zwłoki wyzwanie. Przyłączamy do Dalajlamy w poparciu celu 350 ppm. W zgodzie z naukami buddyjskimi, uznajemy naszą odpowiedzialność, tak indywidualną, jak i w wymiarze zbiorowym, za zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy, by ów cel osiągnąć, włączając w to (lecz nie ograniczając się do nich) osobiste i społeczne działania wymienione powyżej.

Zostało nam bardzo niewiele czasu na podjęcie skutecznego działania w celu uchronienia ludzkości przed nadciągającą katastrofą i pomocy w przetrwaniu wielu różnorodnych i pięknych form życia na Ziemi. Przyszłe pokolenia i inne gatunki, które dzielą z nami biosferę nie potrafią poprosić o nasze współczucie, mądrość i przewodnictwo. Musimy słuchać ich ciszy. Musimy także stać się ich głosem, i działać w ich imieniu.

Tłumaczenie: J.S


Deklarację podpisać można na stronie: www.ecobuddhism.org


Źródło: www.ecobuddhism.org

za:

 Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny.

Świat to za mało

Douglas Tompkins zbił fortunę na firmach odzieżowych Esprit i The North Face. Potem wycofał się z biznesu i ruszył na ratunek Matce Ziemi. Ekobaron wykupuje olbrzymie obszary w Ameryce Południowej i zamienia je w rezerwaty przyrody. Nie wszystkim się to podoba.

więcej: biznes.onet.pl